Pudełkowo Loany

Just another page about hobbies :)

90. Patchworkowy igielnik.

Nic nie piszę, bo i nic nie tworzę 😦 Praca zabiera mi cały czas wolny. Ale któregoś dnia, kiedy nie mogłam już zdzierżyć faktu, że jedyne co tworzę to tony papierów, usiadłam i ze ścinków (po poszewkach dla Isaury) stworzyłam mały igielnik.

Był mi naprawdę potrzebny, bo zgubiłam swój „historyczny” igielnik, który dawno temu mój brat uszył dla naszej mamy, a ja go odziedziczyłam. Nie był może najpiękniejszy, ale miałam do niego sentyment. Niestety, zginął i przez długi czas do szpilek używałam miseczki. Miseczka do samych szpilek jest bardzo wygodnym rozwiązaniem, niestety, w tej mojej lądowały również igły, a znalezienie igły w stosie kolorowych szpilek jest prawie niemożliwe -_-‚.

Ścinki jakie były takie były, ułożyłam z nich wzorek, pozszywałam, szwy wzmocniłam ściegami dekoracyjnymi, w środek wepchałam resztki wypełnienia, a całość obszyłam kolorową muliną. W dwa wieczory powstał szyty całkowicie ręcznie mały igielnik 🙂 Jest bardzo przydatny 🙂

IgielnikIgielnikIgielnik

Dodaj komentarz »

89. Romantyczny Bal z Napoleonem – 14.02.2015r.

Minął miesiąc, czas opisać ostatni bal, na jakim byłam w karnawale 2014-2015. Był to organizowany przez Zespół Tańca Dawnego „Serenissima Wratislavia” romantyczny bal „z Napoleonem” 🙂

Odbył się w przepięknych wnętrzach Auli Papieskiego Wydziału Teologicznego. Jest tam naprawdę przestronna sala, idealna do tańców w grupach i nie tylko 🙂 Co prawda wolałabym, żeby na ścianie wisiały obrazy z np. scenkami rodzajowymi, a nie z panami w takich samych ubraniach, ale nie można mieć wszystkiego 😉

Na bal wybrałam się z siostrą Kasią i koleżanką Usą. Tym razem nie szyłam sobie nowej sukienki, postanowiłam po raz trzeci wybrać się w niebieskiej z sari – akurat prawie wpasowywała się w datowanie :P. Natomiast uszyłam sukienkę swojej siostrze, która wyraziła chęć wybrania się na bal w odpowiednim przebraniu. Chciałabym tutaj bardzo podziękować koleżance z Krynoliny – Asi Lady Polley – za pożyczenie gorsetu. Bez niego nawet nie próbowałabym szyć cokolwiek na bal, bo jednak gorset to podstawa.

Postanowiłam oczywiście uszyć strój pasujący do podanego okresu, czyli typową „empirkę”, odcinaną pod biustem. Pomimo negatywnego nastawienia siostry do tego rodzaju sukienek („chcę taliowaną”, „wygląda się w niej jak w ciąży”, itp. 😉 ) nie poddałam się, co najwyżej zmodyfikowałam kilka rzeczy, żeby siostra była zadowolona. Spódnicę szyłam z trapezu, nie z prostokąta, zrobiłam też mniejsze bufki niż początkowo planowałam. Do szycia użyłam fioletowej satyny, której nie wykorzystałam do tej pory – ma ona niehistoryczny kolor, ale ładnie wyglądała na siostrze. I przydała się taśma ozdobna, którą dawno temu kupiłam w likwidowanej pasmanterii 🙂

Oczywiście nie ustrzegłam się od kilku błędów. Po pierwsze, nie używa się „pierwszej z brzegu tkaniny” do usztywniania panelu na dziurki… zwłaszcza białej w ciemnym projekcie :(. Dziurki od guzików wyszły dość nieładnie i krzywo (większość obszywałam ręcznie), taśma ozdobna została źle przyszyta i „otwiera” tył, na halkę nie starczyło już czasu, więc została przyszyta do sukni od spodu. Ale myślę, że po drobnych poprawkach zniknie większość wad i będę mogła cieszyć się nareszcie „skończonym projektem” 😛 Suknia ma historyczny krój i bardzo ładnie układa się na sylwetce.

Ogólnie siostra była zadowolona, wg mnie naprawdę ładnie jej w tym stroju 🙂 Do kompletu stworzyłam też małą reticule.

LoanaKasiaUsa

Jedyne zdjęcie mojej siostry z balu w całości (nie przepada za aparatem :P) Tutaj ze mną i z Usą.

A co mogę powiedzieć o samym balu? Jak zwykle bawiłam się na nim świetnie. Była – dla mnie bardzo ożywcza – mniejsza ilość osób niż na poprzednich balach. Jedzenie było przepyszne – dziękuję Betti, która je przygotowała. Żałowałam naprawdę, że mam gorset i nie mogę się najeść tak, jakbym chciała 😛 Tańców uczyła Agnieszka Kadłubowska z pomocą członków zespołu, przetańczyłam sporą część, zwłaszcza kontredansów, które bardzo lubię 🙂 Były również zabawy – wzięłam udział w szaradach.

AgaTowarzyszka

Prowadząca Agnieszka Kadłubowska w przepięknej niebieskawej sukni z członkinią zespołu.

Tańce :)

Tańce 🙂

Znowu tańce :) Ale widać tył sukni siostry.

Znowu tańce 🙂 Ale widać tył sukni siostry.

Na balu wybierano Króla i Królową Balu. Bardzo dziękuję uczestnikom balu za wybranie mnie na królową – było mi ogromnie miło! Królem Balu została  Ania Utko, która przebrała się za dżentelmena i zrobiła to mistrzowsko, naprawdę przez chwilę myślałam, że jest mężczyzną. Zrobiła to, ponieważ na balach zwykle brakuje mężczyzn – wspaniale zaradziła temu problemowi!

WyboryKrolowejBalu

Wybory Królowej Balu. Wybór był jak widać naprawdę trudny 🙂

 

Z dżentelmenem "hrabią" Anią ;)

Z dżentelmenem „hrabią” Anią 😉

I tradycyjnie już za wachlarzem :)

I tradycyjnie już za wachlarzem 🙂

Za zdjęcia ogromnie dziękuję Betti, która nie tylko nas nakarmiła na balu, ale również zrobiła nam zdjęcia – ja oczywiście znowu nie wzięłam aparatu 😛 Przepisy Betti możecie znaleźć na jej blogu oraz na jej stronie na Facebook’u.

 

Dodaj komentarz »

88. Bal Szkocki w Krakowie – 24 stycznia 2015r.

Następny bal w tym karnawale – VII Jakobicki Bal Szkocki – odbył się 24 stycznia w krakowskim Dworku Białoprądnickim. Zorganizowały go zespoły taneczne Comhlan oraz Szkoła Tańca Jane Austen. Datowanie obejmowało lata 1715-1745, niestety nie miałam czasu stworzyć sobie odpowiedniego stroju i wystąpiłam w tej samej sukience, co na poprzednim balu. Na szczęście nie byłam jedyna w niepoprawnym kostiumie… w sumie to większość nie załapała się na podane daty 😛 Ale nie szkodzi, w końcu to nie od strojów zależy dobra zabawa, a od ludzi 🙂

Tyyyle nas było :) Podobno 120 osób.

Tyyyle nas było 🙂 Podobno 120 osób.

A ludzie oczywiście jak zwykle dopisali, było tłumnie, gwarno, spotkałam swoje koleżanki z Krynoliny i z innych grup, poznałam nowe osoby (pozdrowienia dla Pana Bagrita i syna z Garnizonu Fortecy Częstochowskiej , ekipy z Warszawy, pana Tomka z żoną, dziewczyn z Wrocławia i nowo poznanej Unicornis :)), natańczyłam się i nagadałam 😛 Tańców było dużo, na szczęście oznaczono je gwiazdkami w zależności od trudności – super pomysł, bo naprawdę fajnie wiedzieć, czy da się odtańczyć dany utwór czy nie. Taniec to nie jest moja mocna strona i na innych balach zgłaszam się tylko do kontredansów, bo reszty w ogóle nie umiem ogarnąć 😦 Niestety spóźniłam się troszkę, dlatego miałam lekki problem z zapełnieniem karnetu, ale udało się i nie przesiedziałam balu 🙂 Gosia z zespołu Comhlan wspaniale prowadziła naukę – takiego nauczyciela można sobie życzyć na każdym balu 🙂

Reprezentacja Krynoliny - brakuje kilku dziewczyn.

Reprezentacja Krynoliny – brakuje kilku dziewczyn.

Tu z panem Bagritem.

Tu z panem Bagritem.

Dużo osób to mało jedzenia 😛 Przed balem podano przepyszne kanapeczki i babeczki, były też soki oraz woda, wszystko zniknęło dość szybko i w połowie imprezy można było już tylko napić się wody. Dobrze, że gorset swoje robi i nie bywam w nim zbytnio głodna 😛

Jak pisałam na balu wystąpiłam w tej samej sukience co ostatnio, ale tym razem poprosiłam o zamotanie turbanu. I kochana Fobasia spełniła moją prośbę – na głowie miałam wielki turban (tylko jeden szal miał odpowiedni kolor, niestety był to duży wełniany szal…) z wieloma ciężkimi broszkami, dostałam też pióra do niego. No zaszalałam – wyglądałam na balu jak rasowa pani Bennet 😛 (ewentualnie mogłam udawać, że mam na głowie Voldemorta ;)). Nie mówiąc o wcześniejszych problemach z wsiadaniem do auta koleżanki, małego fiata Pandy – ale to nigdy nie jest proste w gorsecie 😉

Coś mi zjada głowę! ;)

Coś mi zjada głowę! 😉

Przed imprezą spędziłam wspaniały czas u Dorfi, gdzie na spokojnie wykończyłam swoją kieckę (podszewka nie była podszyta do końca). Potem dołączyła do nas Lady Polley oraz Fobmróweczka i rozpoczęły się przygotowania do wyjścia. Zawsze wyglądają tak samo i zawsze zajmują więcej czasu niż się spodziewałyśmy. Ale świetnie było! Dziękuję Dorfi za gościnę, a Fobmróweczce za czesanie! 🙂

Zdjęcia z balu są autorstwa pana Wojtka Wowry oraz dziewczyn z Krynoliny – dziękuję!

Następnego dnia po balu wspólnie z Dorfi oraz Lady Polley pojechałam na spotkanie Krynoliny pod Bramą Floriańską. Jak zwykle spóźniłyśmy się, dlatego od razu poszłyśmy do Jamy Michalika, gdzie dziewczyny zajęły już stoliki. Bardzo lubię ten lokal, jest klimatyczny i ma pyszne desery oraz napoje. Mam nadzieję częściej tam zaglądać w przyszłości 🙂 Na spotkaniu miałam okazję porozmawiać dłużej z nowo poznanymi na balu osobami. Ponieważ tego dnia Kraków był pięknie ośnieżony, to dziewczyny zrobiły kilka klimatycznych fotek. Nawet fotograf z Krakowa złapał nas w swój obiektyw 🙂

A tutaj możecie poczytać inne relacje z tego weekendu 🙂

Relacja Gabrielli

Relacja Fobmróweczki

Relacja Olgi

Relacja Porcelany

Relacja Dorfi

Relacja Alicji z balu

Relacja Alicji ze spotkania po balu

Hmmm… powiedzmy, że relacja Lady Polley ze spotkania po balu 😉

Dodaj komentarz »

87. Bal Arsenału – 10 stycznia 2015 roku.

I następny bal w Warszawie za mną. Tym razem wróciłam do domu zmęczona (sobota – podróż do Warszawy, niedziela – powrót z Warszawy… Polskibus jest szybki, ale niezbyt wygodny), ale za to zachwycona. Na balu bawiłam się świetnie!!!

Tyle było osób!

Tyle było osób!

IX Balu Arsenału odbył się w pięknych wnętrzach Królikarni w Warszawie. Motywem przewodnim były czasy Księstwa Warszawskiego i Kongresu Wiedeńskiego. Prowadzący tańce (pan Robert Lubera z panią Anną Ilczuk z zespołu Gratia Iuvenis) spisali się na medal, uczestnicy bardzo szybko uczyli się kroków, w związku z tym przetańczono wszystkie zaplanowane tytuły 🙂 Do tańców przygrywał kwartet smyczkowy pani Agnieszki Obst-Chwały.

Kwartet smyczkowy i prowadzący tańce

Kwartet smyczkowy i prowadzący tańce

 

Jako poczęstunek w sali rozłożono przekąski przyniesione przez uczestników (dziękuję zwłaszcza za pyszne ciasto z wisienkami :P). Nie spróbowałam zbyt wielu potraw, bo po prostu nie było kiedy jeść. Bal rozpoczęto toastem z szampana, natomiast pod koniec balu Karolina K. podzieliła się ze mną swoim napitkiem, za co jej bardzo dziękuję 🙂

Jak zwykle na balu poznałam dużo nowych osób, miała okazję podziwiać dużo pięknych strojów – tym razem tak kreacji damskich, jak i bardzo „męskich” mundurów. Muszę przyznać, że po raz pierwszy byłam na balu z taką ilością mężczyzn i dzięki temu mogłam docenić, jak bardzo dodają historyczności panowie w mundurach 🙂 Plus można było prosić do tańca nie tylko koleżanki, co zwykle mnie spotykało na dotychczasowych imprezach.

Dużo panów w mundurach :P

Dużo panów w mundurach 😛

W czasie tańców było widać, że panów jest naprawdę dużo.

W czasie tańców było widać, że panów jest naprawdę dużo.

Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkie nowo poznane osoby, tak panie jak i panów – dziękuję za rozmowy, tańce, informacje i dobrą zabawę 🙂 Mam nadzieję, że spotkam się z Wami jeszcze nie raz 🙂

Wspaniała nauczycielka tańców - pani Anna. Bardzo dziękuję Pani Anno! :)

Wspaniała nauczycielka tańców – pani Anna. Bardzo dziękuję Pani Anno! 🙂

Fotograf - pan Piotr Żurek.

Fotograf – pan Piotr Żurek – dziękuję za zdjęcia!!

Maciej z żoną Kasią - dziękuję za rozmowy!

Maciej z żoną Kasią – dziękuję za rozmowy!

Nowo poznany kolega Piotr - pozdrawiam serdecznie! :)

Nowo poznany kolega Piotr – pozdrawiam serdecznie! 🙂

Ale koleżanki :( Robiły sobie foty z panami w mundurach, ale mnie nie zawołały już :(

Ale koleżanki 😦 Robiły sobie foty z panami w mundurach, ale mnie nie zawołały już 😦

No serio, nie zawołały ani razu :(

No serio, nie zawołały ani razu 😦

Tym razem Krynolina na balu stawiła się w dość małej grupie – głównie z powodów finansowych oraz czasowych (nieśmiertelna sesja ;P). Mój przyjazd również stał pod znakiem zapytania, bo dość długo decydowałam się, czy jechać. I jak zwykle w ostatniej chwili, to jest 5 dni przed balem rozpoczęłam szycie swojej sukni, która powstała z sari. W dniu balu połowę czasu w Warszawie spędziłam szyjąc i plotkując z Porcelaną oraz Elą z zespołu Fontana dei pazzi. I oczywiście jak zwykle musiałam prosić o pomoc w przygotowaniu się do balu – kochana Ela dokończyła mi rękawy, a Porcelana przepięknie pomalowała i uczesała 🙂 Bardzo dobrze wspominam ten wspólnie spędzony czas – uwielbiam takie babskie zloty 😛

Krynolina na Balu :)

Krynolina na Balu 🙂

A Krynolinę reprezentowały:

Kajani, w białej sukience z trenem i w jak zwykle najwyższej fryzurze na balu :)

Kajani, w białej sukience z trenem i w jak zwykle najwyższej fryzurze na balu 🙂

Porcelana w przepięknej sukni z sari.

Porcelana w przepięknej sukni z sari.

Marylou w białej haftowanej sukience z nowym spencerkiem. Naprawdę, nie wiem, kiedy ta dziewczyna śpi, bo ma tyle strojów i to wszystkie szyte ręcznie! A ten haft - wspaniały!

Marylou w białej haftowanej sukience z nowym spencerkiem. Naprawdę, nie wiem, kiedy ta dziewczyna śpi, bo ma tyle strojów i to wszystkie szyte ręcznie! A ten haft – wspaniały!

Karolina Eleonora Amalia (kobieta o stu imionach ;P), również w sukience z sari ze wspaniałym turbanem.

Karolina Eleonora Amalia (kobieta o stu imionach ;P), również w sukience z sari ze wspaniałym turbanem.

Oraz nowo poznana przeze mnie osobiście (bo bloga to znam już od dawna) Floria Gentileski.

Oraz nowo poznana przeze mnie osobiście (bo bloga to znam już od dawna) Floria Gentileski.

 

W swojej nowej sukience wyglądałam tak:

10845830_10204365156182555_6255520308585622809_oLoana

Chciałam również ogromnie podziękować właścicielowi tej wspaniałej czapki, którą pożyczyłam na sesję zdjęciową – DZIĘKUJĘ! Bardzo mi się ta czapka podoba! Szkoda tylko, że jest też dość ciężka. Niestety, kolega Piotr tak cieszył się z naszej nowej znajomości, że jedyne nieporuszone zdjęcia w czapce mam właśnie z nim 😛

ZdjecieWCzapce2

A tutaj można przeczytać inne relacje z balu:

Relacja Arsenału

Relacja Porcelany
Relacja Eleonory Amalii
Relacja Florii

Relacja Kajani nr 1 i nr 2

A tutaj Floria napisała o swojej kreacji.

7 komentarzy »

86. Iza Śpiąca Królewna :)

Moja starsza córka urodziła się w Sylwestra, co powoduje, że nigdy nie obchodzi urodzin w przedszkolu (bo zwykle tego dnia nie wysyłamy jej na zajęcia), za to zawsze załapuje się na jakąś imprezę – nie mówiąc o tym, ile jej fajerwerków o północy puszczają 😉

Od poprzedniego roku urodziny dziewczynkom robimy troszkę tematyczne, w domu. Adrianna zażyczyła sobie urodziny w stylu Calineczki – siostra wybrnęła z tego ładnymi dekoracjami plus bułeczkami we wściekle zielonym kolorze (był też zielony tort w kwiatki). Natomiast Iza wybrała śpiącą królewnę… niestety, nie dała się namówić na nasz pierwotny pomysł – „wszyscy goście dostają na wejściu poduszkę i idą spać, a na koniec „imprezy” są zbudzeni przez wróżkę, jedzą tort i idą do domu” ;). Czyli znowu siostra musiała powymyślać dekoracje, ja natomiast zostałam poproszona o uszycie sukienki Aurory, czyli Śpiącej Królewny ze stajni Disneya.

Dekoracje na szybie akwarium zrobione przez Kasię :)

Dekoracje na szybie akwarium zrobione przez Kasię 🙂

Wszystko byłoby okej, gdyby nie fakt, że przez pracę zapomniałam o tym pomyśle 😦 Iza przypomniała mi o szyciu dwa dni przed urodzinami… Dobrze, że chociaż materiały miałam dostępne, moje zbieractwo nareszcie po coś się przydało. I tak nie mając pojęcia, jakiego użyć wykroju, nie wiedząc, jak szyć i w ogóle w lekkiej panice (bo praca, przygotowanie chałupy na imprezę, gotowanie) na szybko skleciłam strój. Oczywiście nie obeszło się bez paru wpadek, najpoważniejsza to rękawy, które są za wąskie i Iza musi je podciągać, żeby móc podnieść ręce. Plus niepotrzebnie wycięłam dół stanika sukni z koła, tutaj lepszy byłby jednak z normalnego prostokąta. Ale ogólnie jak na możliwości i umiejętności suknia wyszła całkiem podobna 🙂

Użyłam do szycia satynę dobrej jakości, przygotowaną na moją kieckę w stylu pin-up (niestety, usłyszałam od paru osób komentarz opisujący fakt, że będę w tym kolorze wyglądać jak świnka 😛 – więc bez płaczu oddałam tkaninę). Dodatkowo wykorzystałam jakąś podszewkę w kolorze różowym (strasznie się gniecie, wyszło w praniu 😦 ), białą bawełnę pościelową, sztywnik. Z tyłu sukienka jest sznurowana, niestety mam niezbyt dobrej jakości metalowe oczka, już dwa wypadły -_-‚ . Moja siostra Kasia przygotowała dla Izy koronę, dla wszystkich dzieci czarodziejskie różdżki oraz jedne rogi Diaboliny, niestety, nie przetrwały imprezy. Dziękuję Kasiu 🙂

Ale ogólnie strój jest podobny do oryginału, czyli Aurory:

AURORA

Aurora, czyli Śpiąca Królewna z filmu Disney’a (obrazek ze strony http://vignette4.wikia.nocookie.net/)

I moja mała Aurora, czyli Iza:

LOANA_IzaAurora-01 LOANA_IzaAurora-02 LOANA_IzaAurora-03

2 komentarze »

85. Bal w Warszawie i zielona suknia balowa 1830.

Dużo przygotowań, dużo planów – niekoniecznie zrealizowanych, ale ostatecznie udało się i 29 listopada brałam udział w Balu Królestwa Polskiego 1830, zorganizowanych przez towarzyszenie regimentów i pułków polskich 1717-1831 w warszawskim Arsenale. Bal miał upamiętniać 174 rocznicę wybuchu powstania listopadowego, stąd taka data 🙂

Do stolicy przyjechałam już w piątek i nocowałam wraz z Asią „Niegdysiejszą Pani Domu” w apartamencie, wynajętym w hostelu. Zrobiłyśmy sobie babski wieczór z telewizją, bo akurat obydwie nie mamy jej na co dzień w domu 😛 I oczywiście szyłyśmy.
W sobotę pamiętam, że szyłam, szyłam, szyłam, a potem przyszły dziewczyny i zrobiło się gwarno i pospiesznie. I to dziewczyny pomagały mi do końca z szyciem (dzięki pracy i popsutej maszynie nie miałam możliwości skończyć szycia w domu :(). Dziękuję Asi NPD, Eli, Patrycji, Fobmróweczce za pomoc – bez Was nigdy nie udałoby mi się skończyć stroju. Czesała mnie oczywiście niezrównana Olga – jej fryzury są zawsze wspaniałe.
Na bal wybrałyśmy się piechotą, na suknię miałam narzuconą pelerynę, a było oczywiście poniżej zera. No cóż, było zimno i na bal dotarłam przemarznięta i z czerwonym nosem 😛 Ale na szczęście nie skończyło się to chorobą.
Sam bal wspominam dobrze, chociaż miał parę niedociągnięć. Zostałam przedstawiona jako debiutantka, co mnie trochę zdziwiło, bo jednak mam już kilka podobnych imprez za sobą. Ta się wyróżniała podaniem ciepłych posiłków, co mogę jej zaliczyć na duży plus 🙂 Muzyka wybrana była w porządku, tańce też, jak już się odbywały. Ja ogólnie nie mam problemu z nauką tańców na imprezach (uczyłam się już różnych – starodawnych, kontredansów, greckich, żydowskich, celtyckich 😛 nie pamiętam ich oczywiście, ale szybko się uczę od nowa :P), a tutaj jakoś ta nauka średnio szła. Ale nie szkodzi, i tak dobrze się bawiłam. Poznałam nowe osoby, które serdecznie pozdrawiam i mam nadzieję spotkać je znowu 🙂
Po imprezie do hostelu odwiózł mnie niezrównany Sebastian, któremu bardzo dziękuję za rozmowy i pomoc w powrocie, bo temperatura nie rozpieszczała nas (było – 6 :P).
Zdjęć w sumie nie mam za wiele, ale dostałam zgodę na udostępnienie fotek zrobionych przez pana Jarosława Żelińskiego, na których widać moją zieloną suknię balową z 1830:
JZelinski_2014-11-29_8-59 _044

JZelinski_2014-11-29_8-59 _045

JZelinski_2014-11-29_8-59 _046

JZelinski_2014-11-29_9-00 _048

1 Komentarz »

84. Poduszki patchworkowe dla Isaury.

Na urodziny Isaury obiecałam jej dwie poduszki na kanapę, w kolorach niebiesko-zielonych. Jak zwykle pomysł uszycia prostych poszewek upadł od razu, postanowiłam w końcu poćwiczyć jakąś technikę patchworkową w domu. Teoretycznie miałam użyć techniki borgello (mnie się kojarzy z burdello, nie pamiętam, jak dokładnie brzmi nazwa). Teoretycznie, bo w sumie jestem pewna, czy efekt jest odzwierciedleniem tej techniki.

Pocięłam wybrane materiały na mniej więcej równe paski i zszyłam całość. A potem kombinowałam, jak z tego kwadratu zrobić dwie poszewki. Prułam, zszywałam, prułam, zszywałam, poprawiałam – w końcu podzieliłam jednak całość na dwa kolory, łączone jednym materiałem. Kolory wybrałam pastelowe, bo raz, że takie mi się podobają, a dwa – po prostu mam takie materiały w domu. Tył poszewek to kawałek niebieskiego polaru oraz zielonej flaneli. Poduszki również sama uszyłam, z bawełny, w środku mają wypełnienie do maskotek, są bardzo napchane.

Mam nadzieję, że poduszki przydadzą się Isaurze i rozjaśnią jej pokój – bo taki mają cel 🙂

LOANA_PoduszkiIsaura

2 komentarze »

83. Bordowa peleryna z kapturem.

Jedną z nowych rzeczy, jaką uszyłam sobie na zlot pod Ojcowem była peleryna. Materiał na nią zakupiłam razem z dziewczynami z Facebooka już w marcu, ze względów finansowych wybrałam wełnę parzoną, która może nie jest bardzo „historyczna”, ale przynajmniej nie była jakoś specjalnie droga.  Marzyła mi się czarna peleryna, ale nie był to specjalnie często spotykany kolor w czasach regencji, dlatego w końcu zdecydowałam się na barwę bordową. Materiał leżał i „dojrzewał”, w międzyczasie dostałam od brata wykrój z Buttericka, na którym mi bardzo zależało, ponieważ ogromnie podobała mi się pelerynka. To ten wykrój:

BUTTERICK_B5265Postanowiłam, że uszyję sobie taką właśnie pelerynę, tylko długą, z kapturem. Długą, żeby można się nią było owinąć i żeby grzała, a z kapturem, żeby można było osłonić głowę.

Sporo czasu zajęło mi przedłużanie wykroju, który po powiększeniu okazał się naprawdę ogromny. Na zdjęciu widać połowę peleryny:

LOANA_PelerynaBordowa_wykrój

Kaptur wykroiłam wg wzoru podanego mi przez Marylou, której bardzo dziękuję za pomoc. Wzorowałam się na kapturze z jej spencera i po paru zmianach wyszło coś prawie podobnego 🙂

LOANA_PelerynaKaptur

Kroiło się całość niezbyt ciekawie, głównie ze względu na wielkość. Szyło również niezbyt ciekawie, ponieważ moja maszyna nie przepada za grubymi materiałami, a wełna cienka nie była. Do podszycia peleryny użyłam zwykłej bawełny w kolorze bordowym (kupiona na Robotniczej :P). Wszystko oczywiście idealnie się nie zeszło, ale jakoś udało się zszyć i wszyć kaptur. Zapięcie to doszyte ręcznie szamerunki w kolorze czarnym.

Loana Peleryna

Peleryna wyszła całkiem fajnie, jest długa, bardzo ciepła, ma całkiem „histeryczny” kształt. Ma tylko jedną wadę, ale za to porządną – jest okropnie ciężka! Kiedy ma się ją na sobie, to nie czuć tego aż tak bardzo, ale kiedy przychodzi do noszenia jej w ręku – koszmar, naprawdę to jest spory kawałek tkaniny. Nie wiem, ile dokładnie poszło wełny, ale zużyłam około 5,5-6 metrów bieżących materiału, wliczając kaptur.

LOANA_PelerynaWidok

Za zdjęcia dziękuję Krulikowi, Szymonowi oraz dziewczynom z Krynoliny 🙂

2 komentarze »

82. Poszewka na poduszkę „Crazy Patchwork”.

Następny kurs paczłorkowy u Oli Klimek za mną. Tym razem wybrałam się na naukę techniki „crazy patchwork”. I jak to zwykle w moim przypadku wyszło bardzo wariacko 😛 Źle rozpoczęłam pracę, ale później na szczęście mniej więcej załapałam, o co chodzi. Stwierdziłam, że tym razem stworzę poszewkę dla siebie, wybrałam materiał w róże, który bardzo mi się podobał i rozpoczęłam łączenie. Niestety, nie starczyło pasującego materiału w tych zaproponowanych przez Olę, więc dokupiłam u niej na miejscu odpowiedni kawałek różowej tkaniny na ramkę. Poszewkę wykończyłam nie lamówką, a przeszyciem po podwinięciu – podoba mi się ten sposób. Pikowanie jest minimalne, tylko środek i boki.

Mam nadzieję jeszcze kiedyś coś uszyć w tej technice, bo naprawdę ciekawe rzeczy można stworzyć.

LOANA_PoszewkaPaczlorkCrazyRozaLOANA_PoszewkaPaczlorkCrazyRoza1

 

Dodaj komentarz »

81. Zlot Krynoliny pod Ojcowem :)

Tyle czekania, a potem proszę – chwila moment i po zlocie. Szkoda, bo super było.

Jakiś czas temu Krynolina ogłosiła, że organizuje zlot w Ojcowie w dniach 12-14 września 2014 roku – posty możecie obejrzeć tu i tu. Na zlocie miałyśmy się przenieść w rok 1824 i miło spędzić czas.

I udało się, mimo, że z różnych powodów dwa razy zmieniana była lokalizacja wydarzenia – ostatecznie spotkałyśmy się w agroturystyce u Miodków w Woli Kalinowskiej. Dojazd dla mnie osobiście nie był problemem, chociaż oczywiście nie obyło się bez przygód (pozdrawiam miłego Pana Parkingowego :)).

Przyjechałam w piątek wieczorem razem z Kajani, Fobmróweczką, Maqdą i Patrycją-Melancholią. W szybkim tempie wybrałyśmy pokoje, przebrałyśmy się i zapoznałyśmy z nowymi członkiniami grupy, które już chwilę na nas czekały. I od tego momentu mentalnie przeniosłam się do roku 1824 🙂 Przez cały zlot głównie szyłam, rozmawiałam, jadłam przepyszne jedzenie ugotowane przez Niegdysiejszą Panią Domu, brałam udział w ciekawych zabawach, spacerowałam – ogólnie mówiąc wspaniale wypoczywałam i dobrze bawiłam się. Ciężko opisać, co dokładnie się działo, ponieważ byłby to niezły elaborat, pozwolę więc sobie rzucić trochę wydarzeń i opisów, niekoniecznie chronologicznie (co też pewnie będzie elaboratem ;)).

KRYNOLINAZLOTOJCÓW_SpacerSobotaNaWgórzu_DSC08366

Dziewczyny na zdjęciach ze spaceru po wzgórzach wyszły bardzo barwnie i klimatycznie. Niestety, nie załapałam się na ten spacer.

KRYNOLINAZLOTOJCÓW_ŚniadanieBielizna_DSC0496

Posiłki spożywałyśmy używając współczesnych naczyń i sztućców, ale i tak były to najlepsze grupowe „uczty” na jakich byłam 🙂

Jak pisałam, jedzenie było przepyszne. Niegdysiejsza Pani Domu (no co jest złego w ksywce Kustosz?? ;)) jest wspaniałą kucharką i za naprawdę małe pieniądze (uwierzycie, że za dwa i pół dnia pełnego wyżywienia zapłaciłam 35 zł? plus kasa za chleb, który kupiłam do wspólnego stołu :P) zaserwowała nam wspaniałe dania, które na dokładkę mogły być podawane w okresie, który odtwarzałyśmy! 🙂 Torty, które dla mnie były ogromną niespodzianką, to prawdziwy majstersztyk. W ogóle wszystko było dobre, jedynie nie zasmakowałam w galaretce herbacianej (nie lubię słodzonej herbaty, to dlatego :P) oraz wolałam jednak zwykłą czarną herbatę, bez dodatku aromatu różanego (bo wtedy się za słodka robi :P). Oprócz tortów ogromne wrażenie zrobiły na mnie sery, które Asia samodzielnie zrobiła. Na swoim blogu podała na nie przepisy. Dziękuję również Alicji, która poczęstowała mnie pysznymi nalewkami i winami 🙂

Na pierwszym planie tort karmelowy, w tle wykonawca pyszności Asia oraz Kajani, która kroi drugie, tym razem owocowe "dzieło sztuki" :)

Na pierwszym planie tort karmelowy, w tle wykonawca pyszności Asia oraz Kajani, która kroi drugie, tym razem owocowe „dzieło sztuki” 🙂

Przez cały prawie wolny czas na zlocie szyłam. Bo oczywiście w planach miałam uszycie „nie-wiadomo-jakiej-ilości-strojów” 😛 Ale jak zwykle praca zweryfikowała moje możliwości i na zlot gotowe miałam jedynie gorset i chemize. Dwie dodatkowe chemize pożyczyła mi Fanturia, której bardzo za to dziękuję. Nie udało mi się uszyć nowej sukni, więc tylko poprawiłam swoją starą szarą kieckę, którą pierwotnie przygotowałam na wyjście do teatru z Krynoliną w marcu 2014r. Dodatkowo przerabiałam kupioną od Fobmróweczki halkę. Miałam również suknię uszytą przez Karolinę i Agnieszkę z Warszawy, ale niestety, z powodu ogromnego pecha nie załapała się na żadne zdjęcia (najpierw poplamiłam ją kawą, a potem krzesło, na którym się suszyła okazało się mieć defekt i na sukni miałam plamy z rdzy). Dla gorsetu i halki przygotuję osobny post, a szara kiecka wyszła mniej więcej tak:

 

W sukni podwiewanej przez wiatr i pożyczonym od AsiNPD kapeluszu.

W sukni podwiewanej przez wiatr i pożyczonym od AsiNPD kapeluszu.

KRYNOLINAZLOTOJCÓW_LoanaSzaraKieckaKapeluszCzarny_IMG_8169

Tutaj widać, że nie mam na sobie wymaganej halki 😦 (ciągle była na etapie szycia). Założyłam również pożyczony od Patrycji kapelusz oraz swoją starą czarną pelerynę.

To miała być romantyczna poza przy kominku... ;)

To miała być romantyczna poza przy kominku… 😉

I jeszcze jedna fotka, w bonnecie od Karoliny i Agnieszki z Warszawy.

I jeszcze jedna fotka, w bonnecie od Karoliny i Agnieszki z Warszawy.

Nadciągają Joanny ;) W żółtej sukni AsiaNPG, ja mam na sobie oprócz cienkiej sukni (ale za to jedwab ;)) bordową pelerynę.

Nadciągają Joanny 😉 W żółtej sukni AsiaNPG, ja mam na sobie oprócz cienkiej sukni (ale za to jedwab ;)) bordową pelerynę.

Dziewczyny dużo spacerowały, ja niestety nie udałam się z nimi na wzgórza i bardzo żałuję, ponieważ prawie nie ma mnie na zdjęciach grupowych. A tak ładnie im te zdjęcia wyszły 🙂 Nie brałam również udziału w grach – w sumie nie wiem dlaczego. Może nie pasowało to do mnie jako statecznej matrony 😉 Następnym razem na pewno spróbuję wszystkich zabaw ruchowych, bo bardzo je lubię 🙂

Dziewczyny na spacerze po ściernisku.

Dziewczyny na spacerze po ściernisku.

Marylou na huśtawce :)

Marylou na huśtawce 🙂

Przygotowania do krykieta. Na pierwszym planie Kasia, która ma zawsze perfekcyjnie odszyte suknie.

Przygotowania do krykieta. Na pierwszym planie Kasia, która ma zawsze perfekcyjnie odszyte suknie.

KRYNOLINAZLOTOJCÓW_Krykiet2_IMG_9833

Krykiet.

KRYNOLINAZLOTOJCÓW_CzytanieNaTrawie_IMG_0382

Czytanie na trawie.

KRYNOLINAZLOTOJCÓW_Bule_IMG_8400

Gra w bule.

KRYNOLINAZLOTOJCÓW_Bingo_IMG_9887

Gra w bingo.

Ogólnie w piątek nie wyciągałyśmy aparatów, żeby sobie nie psuć klimatu, w sobotę natomiast dołączył do nas znajomy „portrecista” Szymon Pomper, który cykał nam przez długi czas zdjęcia – za co mu ogromnie dziękuję!

Zdjęcie grupowe wszystkich uczestniczek zlotu z naszym fotografem Szymonem.

Zdjęcie grupowe wszystkich uczestniczek zlotu z naszym fotografem Szymonem.

W sobotę popołudniu dziewczyny układały wiersze i rysowały. Mamy naprawdę utalentowane młode panienki – bardzo podobały mi się ich wiersze 🙂 Rysunki też były ładne 🙂

Dziewczyny pisały wiersze.

Dziewczyny pisały wiersze.

Adrianna rysowała węglem.

Adrianna rysowała węglem.

Maqda uczyła się frywolitki u Dorfi.

Maqda uczyła się frywolitki u Dorfi.

Wieczorem w sobotę odbyły się najlepsze zabawy grupowe. Najpierw obejrzałyśmy sztukę pt. „Nieszczęsna Personida. Tragedia antyczna w jednym akcie”, która mnie ogromnie ubawiła. Poźniej  Olga oraz Eleonora Amalia uczyły nas tańców, z których najbardziej podobały mi się tzw. „Świnki”. Następnie grałyśmy w „żywe obrazy”, gdzie miałam okazję ustawiać dziewczyny w dziwnych porach, a sama zagrałam psa oraz połowę pianina. Muszę przyznać Eleonorze, że wybrała dość specyficzne obrazy z epoki. W planach miałyśmy jeszcze czytanie horroru, ale jakoś nie wyszło. Nie udało mi się również posłuchać Eleonory Amalii, która miała zaśpiewać pieśń – mam nadzieję, że następnym razem będzie okazja, bo naprawdę bardzo na to czekałam 🙂

Nieszczęsna Personida, jej niezbyt współczująca przyjaciółka i zawodzący tłum ;)

Nieszczęsna Personida, jej niezbyt współczująca przyjaciółka i zawodzący tłum 😉

Popatrzcie, jak Patrycja sugestywnie gra koło w wózku ;)

Popatrzcie, jak Patrycja sugestywnie gra koło w wózku 😉

Gram połowę pianina, Olga to chyba była druga połowa :P

Gram połowę pianina, Olga to chyba była druga połowa 😛

Tańce!

Tańce!

Na zakończenie wieczoru spędziłam kilka godzin rozmawiając z dziewczynami na różne tematy, w tym czasie Olga nakręciła mi papiloty. Dziękuję za te „nocne Polaków rozmowy”, były naprawdę przyjemne, nawet jeśli tematy niekoniecznie były „radosne” 😛

Nocne Polaków rozmowy - czyli dwie obszyte w odpowiednie czepki matrony ;)

Nocne Polaków rozmowy – czyli dwie obszyte w odpowiednie czepki matrony 😉

Olga twardo nakręciła nam dużo papilotów.

Olga twardo nakręciła nam dużo papilotów.

Całe szczęście, że mamy w grupie prawdziwe wirtuozki grzebienia i szczotki, które nas wszystkie czesały. Bardzo dziękuję Oldze i Fobmróweczce za fryzury!

Olga najpierw zakręciła mi papiloty, a potem z kręcących się włosów uczesała koafiurę.

Olga najpierw zakręciła mi papiloty, a potem z kręcących się włosów uczesała koafiurę.

Właśnie taką. Śmieszne, jakie moje włosy mają dziwne kolory, a przecież farbowałam je ponad 3 lata temu O_o

Właśnie taką. Śmieszne, jakie moje włosy mają dziwne kolory, a przecież farbowałam je ponad 3 lata temu O_o

Przepiękna fryzura Kajani. Wyszła jak Sissi!

Przepiękna fryzura Kajani. Wyszła jak Sissi!

Dziewczyny z Krynoliny również napisały swoje relacje:

* napisana w firmie przepięknego listu relacja Porcelany

* również w formie listu relacja Niegdysiejszej Pani Domu

* w formie pamiętnika, okraszona zdjęciami w formie rysunków relacja Fobmróweczki

* relacja Olgi

* relacja Eleonory Amalii

* relacja Daisy w formie artykułu z gazety

* relacja Kajani w formie listu

* i jeszcze raz Kajani – tym razem pokazała wszystkie uczestniczki zlotu z ich literackimi imionami

* post Alicji o jej sukni i trochę jej zdjęć ze zlotu

Za zdjęcia dziękuję Szymonowi Pomperowi, Eleonorze Amalii, Oldze, Daisy, Alicji i Dorfi.

1 Komentarz »

Zashevka

crafting i szycie...

Vanadian Avenue

Passion, knowledge and desire to create

Red Point Tailor

RPT's Couture Endeavours

Początkowo

To co we mnie najlepsze i twórcze chciałabym pokazać światu

Robótki Stefci

Kocham uczucie tworzenia, więc tworzę:)