Pudełkowo Loany

Just another page about hobbies :)

90. Patchworkowy igielnik.

Nic nie piszę, bo i nic nie tworzę 😦 Praca zabiera mi cały czas wolny. Ale któregoś dnia, kiedy nie mogłam już zdzierżyć faktu, że jedyne co tworzę to tony papierów, usiadłam i ze ścinków (po poszewkach dla Isaury) stworzyłam mały igielnik.

Był mi naprawdę potrzebny, bo zgubiłam swój „historyczny” igielnik, który dawno temu mój brat uszył dla naszej mamy, a ja go odziedziczyłam. Nie był może najpiękniejszy, ale miałam do niego sentyment. Niestety, zginął i przez długi czas do szpilek używałam miseczki. Miseczka do samych szpilek jest bardzo wygodnym rozwiązaniem, niestety, w tej mojej lądowały również igły, a znalezienie igły w stosie kolorowych szpilek jest prawie niemożliwe -_-‚.

Ścinki jakie były takie były, ułożyłam z nich wzorek, pozszywałam, szwy wzmocniłam ściegami dekoracyjnymi, w środek wepchałam resztki wypełnienia, a całość obszyłam kolorową muliną. W dwa wieczory powstał szyty całkowicie ręcznie mały igielnik 🙂 Jest bardzo przydatny 🙂

IgielnikIgielnikIgielnik

Reklamy
Dodaj komentarz »

73. Pierwsze paczłorki za płoty :)

Oczywiście wiem, że powinno się pisać patchwork 🙂 Widziałam prace w tej technice już bardzo dawno temu i od początku bardzo mi się podobała. Ale jakoś nie umiałam się za nią zabrać, brakowało mi wiedzy „czym to się je”. Ale ponieważ ta technika jest coraz popularniejsza w Polsce (za granicą to wiadomo, już dawno wszystko mają ;)) to i do mnie uśmiechnęło się szczęście – we Wrocławiu pani Ola otwiera szkołę szycia patchworku wraz ze sklepem. Sklep jest jeszcze przygotowywany, ale udało mi się zapisać na jedne z pierwszych warsztatów w nowej pracowni Pani Oli. Na zajęciach poznałam ułatwienia dotyczące szycia patchworku, z których mogłam potem korzystać. Bardzo dziękuję Pani Oli za naukę!

Mój pierwszy „profesjonalny” patchwork to coś w rodzaju podkładki/za małego kocyka/obrazka – no, jest to prostokąt o wymiarach ok. 80 x 70 cm ze wzorem „zygzak”. Materiały otrzymałam na kursie, stąd taki dobór kolorów. Udało mi się praaawie prosto uszyć całość, a pani Ola na koniec kursu pozwoliła mi również popikować lotem trzmiela – ciężka praca, ale jak dodaje uroku!!! Szyłyśmy na bardzo dobrej klasy maszynach, to było czuć, naprawdę. Polecam kursy u pani Oli nie tylko jako zdobywanie wiedzy, ale również super spotkania z pysznymi przekąskami i możliwością poznania fajnych dziewczyn 🙂 Zdjęcia pracy zrobiła dla mnie pani Ola, dlatego takie ładne 😛

Image

Image

Po kursie postanowiłam wykorzystać nową wiedzę i uszyć w prezencie dla córki dobrej koleżanki z pracy poszewkę na poduszkę. Dostałam informację, że Patrysia (skończyła 3 lata) lubi kaczki. Najpierw przygotowałam aplikację z kaczką (wzór to oczywiście Princess Tutu ;)) z polaru i filcu (oczka są szyte ręcznie, nie wyszły idealnie, ale z daleka nie widać :P). A potem wzięłam wszystkie bawełny w pastelowych barwach (kupione jak zwykle na Robotniczej), jakie miałam w domu i wycięłam z nich nożykiem do tapet kwadraciki 4 cm x 4cm. Poukładałam całość i zszyłam. I proszę, po 8 godzinach praca gotowa 😛 Co jak co, ale nie mam jeszcze doświadczenia i cięcie oraz szycie zajmuje mi bardzo dużo czasu :(. Praca nie jest pikowana, bo kwadraty nie zszyły się prosto 😦 A do swobodnego pikowania nie mam jeszcze stopki -_-‚ Z tyłu poszewki użyłam fioletowej bawełny w białe kropki, całość oblamowałam sztuczną lamówką (bo taką miałam w domu) w kolorze złotym. Poduszka bardzo się spodobała – mam nadzieję, że przyda się Patrysi w przedszkolu. Zdjęcia robiła mi Krulik – bardzo dziękuję!!

ImageImage

Tydzień później znowu wybierałyśmy się na urodziny, tym razem do koleżanki starszej córki z przedszkola, 6-letniej Ewy. I dla Patrycji i dla Ewy miałam przygotowane ręcznie robione przez Domi.Design śliczne wstążeczkowe opaski, ale stwierdziłam, że to jednak trochę mało na prezent, dlatego i dla Ewy uszyłam poszewkę. Tym razem prostszą, z sówkami w centrum, z mniejszą ilością kwadratów (cięcie nożykiem do tapet jest bardzo niewygodne…). W kolorach różowym – bo taki lubi solenizantka, oraz zielonym – bo pasuje :). Całość oblamowana sztuczną różową lamówką, z tyłu zielona flanelka. Poduszka bardzo się spodobała – ale głównie bratu Ewy, dlatego dostałam prośbę o uszycie jeszcze jednej takiej poszewki. Mam już przygotowane dwa projekty, ale czekam na nóż i matę od pani Oli – już się nie mogę doczekać tych narzędzi!

ImageImage

 

 

 

 

 

2 Komentarze »

72. Tiulowa spódniczka dla Ady.

Troszeczkę nie wyszła taka, jak planowałam… miała być mała spódniczka dla mojej córki, puchata, taka do założenia do przedszkola. Ada ostatnio nie chciała nosić spódniczek, a już duża się robi, nie może latać w samych rajstopkach.

Tiul miękki kupiłam na wyprzedaży w Obi, tiul twardy na facebooku, też tanio. Kupiłam lamówkę w rolce, w sumie 130 metrów – innymi słowa mogłam sobie nie żałować… i nie żałowałam. Spódniczka składa się z dwóch warstw, na górze jest ta z miękkiego tiulu (3 metry), na dole z twardego tiulu (ok.2 metrów), a obydwie są podszyte lamówką ( w sumie prawie 30 metrów). Nie chciałam za krótkiej spódniczki, ale myślę, że 30 cm to było jednak za dużo. Wyszła wielka beza, ciężkawa i niezbyt wygodna do noszenia. Adzie się nawet podoba, ale nosi ją tylko czasami w domu, bo jej spada. Mam jeszcze trochę tiulu, uszyję wersję mini 😛

LOANA_TutuAda_1

Dodaj komentarz »

69. Wyzwanie na blogu WrocławSzyje – poszewki.

Dziewczyny z grupy facebookowej WrocławSzyje to super babeczki, założyły bloga i teraz co miesiąc mamy do wspólnego wykonania jakiś uszytek 🙂 W marcu są to poszewki na poduszki.

Akurat uszyłam z materiału odkupionego na bazarku facebookowym kilka poszewek na jaśki, do sypialni. Mam oczywiście duże poduszki, ale używam ich tylko do czytania w łóżku – normalnie śpię na jaśkach i lubię ich mieć dużo. Dlatego postarałam się z kawałka materiału uszyć  jak najwięcej zwykłych, zakładanych poszewek 🙂

LOANA Poszewki na jaśki fioletowe

Ponieważ niedawno mój bratanek obchodził czwarte urodziny, uszyłam mu z tej okazji milusią poszewkę,  z polaru o dziwnej nazwie „frotte”. Kupiłam go w hurtowni na Robotniczej, jest naprawdę miły w dotyku, taki futerkowy, tylko okropnie się sypie przy krojeniu 😛 W centralnym miejscu poszewki przyszyłam kawałek materiału z obrazkiem z mojej ulubionej anime (nie wiem, ile razy już obejrzałam, ale ponad 40 spokojnie :P) „Mój sąsiad Totoro”. Za zdjęcie dziękuję Monice 🙂

LOANA_poszewkaTotoro

3 Komentarze »

Zashevka

crafting i szycie...

Vanadian Avenue

Passion, knowledge and desire to create

Red Point Tailor

Couture Endeavours

Początkowo

To co we mnie najlepsze i twórcze chciałabym pokazać światu

Robótki Stefci

Kocham uczucie tworzenia, więc tworzę:)