Pudełkowo Loany

Just another page about hobbies :)

100. Zimowa sesja w Łazienkach 17.01.2016r. z „Bartosz Fotografuje”

Wszystkie zdjęcia we wpisie są zrobione przez Bartka z „Bartosz Fotografuje”.

Zawsze mam problemy ze zdjęciami na balu – albo światło nie takie, albo brakuje fotografa albo człowiek nie wygląda już tak świeżo po kilku tańcach 😛 Najczęściej w ogóle nie zajmuję głowy myśleniem o zdjęciach, tylko staram się dobrze bawić. Jak widać po poprzednim poście również „nie wyszłam” na zdjęciach z balu Arsenału, ale tym razem postanowiłam mieć jakąś pamiątkę z wyjazdu do Warszawy i umówiłam się z koleżanką i jej mężem na sesję zdjęciową w Łazienkach w niedzielę rano (pojęcie oczywiście względne, bo w końcu poprzedniej nocy byłam na balu i wróciłam chyba koło 2-3 nad ranem :P).

dsc_0217

Snujemy się po parku z Polejką…

dsc_0325

Śliczna Polejka w ślicznej różowej aksamitnej pelissie 🙂

Kochana Ewa oraz Bartek przejęli mnie i Polejkę po wyjściu z hostelu, przechowali nasze bagaże, poprowadzili gdzie trzeba i na koniec odwieźli na Dworzec – za co im ogromnie dziękuję! A Bartek porobił całej grupie tak przepiękne zdjęcia, że do dzisiaj jest to jedna z moich ulubionych sesji w regencji 🙂 Wybrane zdjęcia z tej sesji można obejrzeć tutaj 🙂

 

dsc_0278

Zdjęcie dziewczyn z Krynoliny, Agnieszki Terpiłowskiej oraz samego Bartosza! Fotografię wykonała Ewa 🙂

W połowie sesji dotarł do nas również „prawdziwy żołnierzak”, czyli znajomy z balu, dzięki któremu wszystkie mamy fajne fotki z „mundurem” 🙂 Bardzo dziękuję jedynemu odważnemu żołnierzowi, że zrobił nam tą przyjemność i przyszedł sam przebrany do parku oraz jeszcze wytrzymał kilkugodzinne pozowanie 🙂

dsc_0344

dsc_0295

Porcelana i MaryLou przyszły spóźnione, ale na sporo zdjęć się załapały 🙂

Łazienki w dzień po balu przykryte były grubą warstwą śniegu, a pogoda dopisała – przez cały czas podczas sesji świeciło piękne zimowe słońce.

dsc_0123

Tu widać, jakie mocne było słońce 🙂

Na sesję założyłam w większości stare ubrania – nie mam jeszcze nic, co bardziej by pasowało. Bieliznę regencyjną (czyli chemise, gorset bez brykli, która złamała się na balu i halkę) uzupełniłam współczesnymi ocieplanymi rajstopami i ciepłym podkoszulkiem, ponieważ nie chciałam zmarznąć. I muszę przyznać, że udało się – najbardziej na sesji zmarzły mi nogi w kozakach. Szara suknia dzienna to moja najstarsza regencyjna kiecka, trzy razy przerabiana, cienka, ale jedyna w ciemniejszym kolorze jaką posiadam. Znowu nie jest wyprasowana, ale przyjechała w walizce do Warszawy, a nie było kiedy jej wyprasować. Zresztą, prasowanie niewiele jej pomaga, bo jest po prostu źle uszyta 😛

dsc_0145

Muszę przyznać, że przy moich koleżankach serio wyglądam jak „bardzo uboga krewna” albo „służąca” (to akurat ocena mojej babci :P). Ale nie szkodzi, ważne, że dorabiam się coraz więcej fajnych strojów 🙂

Założyłam nowy spencerek, który uszyłam z resztek wełny parzonej pozostawionych po pelerynie – niestety, nie wyszedł on zbyt dobrze i wymaga nadal kilku poprawek przy biuście. Ale muszę przyznać, że chociaż urodą nie powala jest naprawdę ciepły! W zestawieniu z peleryną tworzy super zimowe okrycie 🙂

dsc_0127_zmniejszony

Hmm, wyszła mi trochę bezkształtna masa z tego spencerka, ale serio grzeje 😛

Na głowie miałam mój pierwszy własnoręcznie zrobiony bonnet zimowy. Był stworzony z myślą o tej sesji i dlatego nadaje się naprawdę tylko na zimno – jest ciepły 🙂 Kształt odrysowałam od jakiegoś wzoru, krążącego po sieci, potem go zwiększyłam, obcięłam i wyszło mi takie rondo z grubego filcu, które po doszyciu główki ładnie otacza głowę i – co najważniejsze dla mnie – przykrywa uszy! Od środka ronda wszyłam marszczony czarny sztuczny materiał – nie wiem tak naprawdę, co to jest, znalazłam w pudle z resztkami, które kiedyś dostałam od kogoś. Główkę i obszycie góry ronda również pokryłam tkaniną „z resztek”, bordową satyną. Całość ozdobiłam znalezionym w zapasach bordowym kwiatkiem i piórami. Bonnet zawiązuje się pod brodą wstążkami, ale muszę przyznać, że nawet bez nich dobrze trzyma się głowy. Bonnet przez zdobienie i użyte materiały nie jest może zbytnio poprawny historycznie, ale nie przeszkadza mi to – ważne, że w końcu mam coś na głowę w zimie 🙂

dsc_0257

Plastikowe „cosie” przy kwiatku psują efekt historyczności, ale szkoda mi odcinać, bo je lubię 😛

Na sam koniec chciałabym podziękować jeszcze raz Bartkowi i Ewie za zdjęcia i pomoc, Polejce za super spędzony czas i mojej siostrze Kasi za towarzystwo i cierpliwość, z którą znosiła czekanie na mrozie. Wyprawa była fajna i mam nadzieję jeszcze kiedyś spotkać się na zdjęciach w podobnym towarzystwie 🙂

 

Dodaj komentarz »

99. X Bal Arsenału w Łazienkach 16.01.2016r.

Karnawał od jakiegoś czasu to dla mnie okres zabaw na historycznych balach 🙂 Rok temu po raz pierwszy byłam na Balu Arsenału w Warszawie i bawiłam się tak dobrze, że postanowiłam ponownie przyjechać na tą imprezę, tym razem z siostrą 🙂

X Bal Arsenału odbywał się w warszawskich Łazienkach, w Sali Musztry, tańce prowadził ponownie Robert Lubera, była orkiestra na żywo, a jedzenie przynosili goście – czyli sama formuła balu pozostała taka sama jak rok temu. Co się zmieniło? Była jedna duża sala, gdzie wystawiono jedzenie i gdzie odbywały się tańce (rok temu było kilka mniejszych sal). I było dużo, dużo więcej osób – a co za tym idzie bal był bardzo tłumny.

duzomarcinzurek

Dużo było osób 🙂 ale mnie na tym zdjęciu nie ma, bo jeszcze nie dotarłam na bal 😛 fot.Marcin Żurek

Miało to swoje plusy i minusy oczywiście 🙂 Na plus można podać bardzo różnorodne przekąski, które znalazły się na stołach – był nawet odpowiedni tort! Na balu pojawiło się dużo nowych dla mnie osób, kilka miałam okazję poznać 🙂

zarcie

Dużo pysznego jedzonka… żałuję, że tak mało spróbowałam 😦 fot. Piotr Żurek

Co do minusów, to głównie pamiętam problemy z tańcami – było dużo osób i słabe nagłośnienie, Robert Lubera dwoił się i troił, żeby nauczyć tańczyć tak dużą grupę chętnych, ale czasami nie szło mu to zbyt gładko, ponieważ nie wszyscy go słyszeli. Jednocześnie niezbyt można było spokojnie porozmawiać na sali, ponieważ przeszkadzało się tańczącym, a muzyka zagłuszała rozmowy – w tym roku bardzo mało tańczyłam (żołnierze wyraźnie się mnie bali, a jedyny odważny zatańczył ze mną dopiero po czymś mocniejszym :P), dlatego brakowało mi możliwości pogaduszek ze znajomymi.

12496441_10206903102429625_3761426313545931447_o

Tutaj z jedynym odważnym panem – dziękuję! fot. Piotr Żurek

Na balu tym razem pojawiło się dużo znajomych z Krynoliny, dzięki temu czułam się swojsko mimo ostracyzmu ze strony panów 😛 I dzięki właśnie moim koleżankom mogę napisać, że nie żałuję wydania sporej kasy (bo dojazd, nocleg,bilety na bal – razy dwa) na przyjazd, bo będę dobrze wspominać wspólne nocowanie w hostelu, przygotowywanie się na bal, wizyty w knajpce w dziwnych nakryciach głowy, rozmowy i pogaduszki na balu, a na koniec wspólny powrót przez zaśnieżone Łazienki. Dziękuję Wam!

karolina

Karolina Kiczyńska poratowała mnie herbatą, za co ogromnie jej dziękuję! fot. Piotr Żurek

kolezankimarcikzurek

Było dużo pięknych kobiet 🙂 fot. Marcin Żurek

Oczywiście nie mogłam się nudzić i coś musiało się zdarzyć – na bal przyszłam piechotą z hostelu (który miał być oddalony ok. 15 minut piechotą od sali balowej, ale to chyba latem jak ktoś biegnie, bo zimą, przy sporym śniegu szłam prawie pół godziny) i dopiero na miejscu zorientowałam się, że zapomniałam butów zmiennych… czyli czekała mnie prawie godzinna przechadzka tam i z powrotem, która oczywiście spowodowała moje spore spóźnienie na bal. Na szczęście na balu koleżanki uratowały moje włosy, które z pięknych loków zamieniły się w smętne zwisy, ale dzięki pomocy Eli Sroczyńskiej i Kajani miałam fajnie zamotany turban na głowie 🙂

lazienki_piotrzurek

Łazienki nocą są naprawdę urokliwe. Fot.Piotr Żurek

I turban bardziej pasował do mojego stroju – starałam się dopasować do datowania balu (1796r.) i uszyłam sobie coś w rodzaju open-robe. Coś w rodzaju, bo nie wiem, czy dobrze wyszło 😛 Na białą, bawełnianą suknię z haftami założyłam zieloną suknię z dłuuuugim trenem. Oczywiście zieloną kieckę szyłam w ostatniej chwili, dlatego nie ma ona żadnych zdobień jeszcze – i jest uszyta z poliestru, ale nie przeszkadza mi to, przynajmniej nie wymaga aż tak prasowania 😛

marcinzurek_turban

Widać tył mojego turbanu i dużo pięknych kobiet 🙂 fot. Marcin Żurek

Podoba mi się ten rodzaj sukni i na szczęście przeżyła ona bal prawie bez szwanku – dopiero na koniec ktoś nadepnął mi tren kiedy szłam i poszły haftki w zapięciu 😛 Do tego zaraz potem pękł mi drewniany busk w gorsecie – dobrze, że już nie musiałam tańczyć, bo nie byłoby to bezbolesne 😛

Podsumowując bal był w porządku, bawiłam się całkiem dobrze i bardzo się cieszę, że mogłam spotkać tyle wspaniałych osób! 🙂

Tutaj możecie obejrzeć zdjęcia z imprezy:

Bal opisało sporo osób:

Nakręcono nawet filmiki:

 

 

1 Komentarz »

94. Bal „Przybyli Ułani pod okienko” – 14.11.2015r.

Nazwę balu wymyśliła zdaje się Agnieszka Kadłubowska z zespołu Serenissima Wratislavia, który był organizatorem tej imprezy. I trzeba przyznać, że konkurs wiedzy na balu był bardzo związany z ułanami, chociaż przyznaję, że chyba nie odpowiedziałabym na żadne pytanie 😛

Naprawdę muszę przyznać, że jedzenie było tak smaczne jak wyglądało :)

Naprawdę muszę przyznać, że jedzenie było tak smaczne jak wyglądało 🙂

Ale jakkolwiek datowanie było takie „nieokreślone”, to sam bal wyszedł jak zwykle świetnie 🙂 Odbywał się ponownie w Auli PWT przy Katedrze – sala jest bardzo przestronna, ozdobiona (chociaż przyznam, że obrazy mogli dać mniej monotonne 😉 ), a przez jej środek biegnie pas ułożony z kafli w taki sposób, że ustawianie seta jest banalnie proste 😛 Jedyna wada tej lokalizacji to całkowity brak dobrego światła do zdjęć 😦 Ale nie szkodzi, akurat brak mocnego światła w dobrej zabawie w ogóle nie przeszkadza 😛 Tradycyjnie jedzenia było bardzo dużo i było przepyszne (kocham autorkę tiramisu! objadłam się na cały następny rok :P) Wojtek Badziak wspaniale prowadził tańce, wśród których było wiele moich ulubionych longway-ów 🙂 Myślę, że wszyscy uczestnicy bawili się równie dobrze jak ja 🙂

Grupowe zdjęcie gości, którzy pozostali do końca :)

Grupowe zdjęcie gości, którzy pozostali do końca 🙂

Tutaj zdjęcie grupowe na Facebook’u.

Co do strojów to założyłam suknię z roku 1830, zieloną aksamitną – od debiutu na Balu Listopadowym w Warszawie w sumie nie miałam okazji jej założyć, a bardzo ją lubię 🙂 Poprawiłam tylko dolną falbanę, żeby była bardziej rozłożona, ale reszta pozostała ta sama.

Aksamit nie jest fotogeniczny. Ja też nie na szczęście ;)

Aksamit nie jest fotogeniczny. Ja też nie na szczęście 😉

Ale i tak przed balem twardo spędzałam wolne chwile przed maszyną – tym razem szyłam suknię dla koleżanki Usy. Ze względów finansowych powstała ona ze zwykłej satyny, a kolor został wybrany jako kompromis pomiędzy moimi propozycjami (błękit, róż :P) a pragnieniami przyszłej właścicielki (czarny). Wybrałam prosty krój, ponieważ po raz pierwszy szyłam kieckę na kogoś tak szczupłego. Dodatkowo sukienka może od biedy obskoczyć jakąś nie historyczną imprezę, ponieważ nie jest zbyt mocno stylizowana (nie jest szyta na gorset :P) – tzn. jest zapinana na guziki, ma odpowiedni krój pleców i ułożenie spódnicy, ale w sumie jako sukienka balowa współczesna też może być 🙂 Satynę szyło się jak zwykle OKROPNIE, ale z efektu jestem zadowolona. O paru drobiazgach do poprawki nie ma co wspominać 😉

Satyna nie jest fotogeniczna... zdjęcia bez lampy są ruszone, a z lampą dziwnie się odbijają -_-

Satyna nie jest fotogeniczna… zdjęcia bez lampy są ruszone, a z lampą dziwnie się odbijają -_-

BALSERENISSIMA2015-11_UsaLampaBok

Na szczęście Usa wyszła bardzo ładnie 🙂

W przyszłym roku również planuję wybrać się na bale organizowane przez Serenissimę – naprawdę warto! 🙂

Anna Utko jak zwykle w bardzo skomplikowanej i ślicznej kreacji własnego autorstwa :)

Anna Utko dobrze się bawiła – wyglądała słodko w kreacji jej autorstwa 🙂

 

Satyna... ale Ela świetnie wyglądała w sukni uszytej przez Lady Polley i nazwanej słodko "zielony potwór" ;)

Satyna… ale Ela świetnie wyglądała w sukni uszytej przez Lady Polley na wystawę 🙂

Jola wystąpiła w sukni od krawcowej, stylizowanej na rok 1820, w prześlicznym kolorze!

Jola wystąpiła w sukni od krawcowej, stylizowanej na rok 1820, w prześlicznym kolorze!

1 Komentarz »

92. Zlot Krynoliny w Ojcowie – 28-30 sierpnia 2015.

W tym roku udało się zarezerwować odpowiedni budynek i Zlot Krynoliny odbył się planowo w Ojcowie, w przepięknie położonym ośrodku DW „Zosia”. Minęło już sporo czasu od zlotu, ale nadal bardzo miło wspominam kilka dni spędzonych z koleżankami (chociaż panowie też się pojawili :P) w sierpniowych dniach roku 1826 😉 Datowanie zlotu obejmowało szerszy okres niż rok temu, ponieważ dozwolone były stroje od 1810 do 1830. I muszę przyznać, że tyle osób w podobnych strojach bardzo działa na wyobraźnię – prawie poczułam, jak mogło wyglądać spędzanie czasu w tamtych czasach 🙂

Zdjęcie zrobione podczas spaceru do ruin zamku w Ojcowie. Na głowie mam pożyczony (oczywiście od Lady Polley :P) kapelusz :)

Zdjęcie zrobione podczas spaceru do ruin zamku w Ojcowie. Na głowie mam pożyczony (oczywiście od Lady Polley :P) kapelusz 🙂

Dziewczyny opisały już zlot na swoich blogach, więc ja nie będę się rozpisywać 🙂 Podobało mi się na nim jak zwykle wszystko – ognisko wieczorem, koncert pieści operowych (chociaż przyznaję, że wolałabym je po angielsku :P), poranne szycie, przepyszne śniadania, obiady oraz kolacje – najbardziej oczywiście smakowała mi uczta autorstwa Lady Polley! Świetnie bawiłam się również na wspólnych spacerach, podczas piknikowania, prób do tańców (okej, połowę opuściłam, bo miałam za ciasne buty :P) i w czasie balu z prześmiesznym przedstawieniem.

Śniadanie w bieliźnie. Jadalnia miała przepiękne okna!

Śniadanie w bieliźnie. Jadalnia miała przepiękne okna!

Bardzo dziękuję organizatorkom za atrakcje, który nam zapewniły, Lady Polley za pyszne jedzenie, Oldze dziękuję za przepiękne fryzury, a moim samochodowym współtowarzyszkom za towarzystwo i pomoc w szyciu oraz ubieraniu.

Tak spędzałyśmy wolny czas rano - na balkoniku, szyjąc i rozmawiając.

Tak spędzałyśmy wolny czas rano – na balkoniku, szyjąc i rozmawiając.

W tym roku niestety nie udało mi się uszyć nic nowego na zlot, miałam więc na sobie te same „stare suknie”, a jedyną „nowością” była poprawiona sukienka od dziewczyn z Warszawy – z białego haftowanego batystu. Dobrze się w niej czułam, mimo koloru – lubię biały, ale nie na sobie, bo okropnie szybko się brudzi 😛
BiałaSukniaLoana1
Mam nadzieję, że czas do następnego zlotu upłynie szybko 🙂

Autorzy zdjęć: Lady Polley, Magdalena Kosińska.

Tutaj można obejrzeć prześliczne zdjęcia ze zlotu zrobione przez Monikę Kozień.

A poniżej linki do relacji ze zlotu:
Relacja Porcelany
Relacja Gosi – Daisy
Relacja Ms. Nelly
Relacja Vorago rerum

Dodaj komentarz »

Zashevka

crafting i szycie...

Vanadian Avenue

Passion, knowledge and desire to create

Red Point Tailor

RPT's Couture Endeavours

Początkowo

To co we mnie najlepsze i twórcze chciałabym pokazać światu

Robótki Stefci

Kocham uczucie tworzenia, więc tworzę:)