Pudełkowo Loany

Just another page about hobbies :)

99. X Bal Arsenału w Łazienkach 16.01.2016r.

Karnawał od jakiegoś czasu to dla mnie okres zabaw na historycznych balach 🙂 Rok temu po raz pierwszy byłam na Balu Arsenału w Warszawie i bawiłam się tak dobrze, że postanowiłam ponownie przyjechać na tą imprezę, tym razem z siostrą 🙂

X Bal Arsenału odbywał się w warszawskich Łazienkach, w Sali Musztry, tańce prowadził ponownie Robert Lubera, była orkiestra na żywo, a jedzenie przynosili goście – czyli sama formuła balu pozostała taka sama jak rok temu. Co się zmieniło? Była jedna duża sala, gdzie wystawiono jedzenie i gdzie odbywały się tańce (rok temu było kilka mniejszych sal). I było dużo, dużo więcej osób – a co za tym idzie bal był bardzo tłumny.

duzomarcinzurek

Dużo było osób 🙂 ale mnie na tym zdjęciu nie ma, bo jeszcze nie dotarłam na bal 😛 fot.Marcin Żurek

Miało to swoje plusy i minusy oczywiście 🙂 Na plus można podać bardzo różnorodne przekąski, które znalazły się na stołach – był nawet odpowiedni tort! Na balu pojawiło się dużo nowych dla mnie osób, kilka miałam okazję poznać 🙂

zarcie

Dużo pysznego jedzonka… żałuję, że tak mało spróbowałam 😦 fot. Piotr Żurek

Co do minusów, to głównie pamiętam problemy z tańcami – było dużo osób i słabe nagłośnienie, Robert Lubera dwoił się i troił, żeby nauczyć tańczyć tak dużą grupę chętnych, ale czasami nie szło mu to zbyt gładko, ponieważ nie wszyscy go słyszeli. Jednocześnie niezbyt można było spokojnie porozmawiać na sali, ponieważ przeszkadzało się tańczącym, a muzyka zagłuszała rozmowy – w tym roku bardzo mało tańczyłam (żołnierze wyraźnie się mnie bali, a jedyny odważny zatańczył ze mną dopiero po czymś mocniejszym :P), dlatego brakowało mi możliwości pogaduszek ze znajomymi.

12496441_10206903102429625_3761426313545931447_o

Tutaj z jedynym odważnym panem – dziękuję! fot. Piotr Żurek

Na balu tym razem pojawiło się dużo znajomych z Krynoliny, dzięki temu czułam się swojsko mimo ostracyzmu ze strony panów 😛 I dzięki właśnie moim koleżankom mogę napisać, że nie żałuję wydania sporej kasy (bo dojazd, nocleg,bilety na bal – razy dwa) na przyjazd, bo będę dobrze wspominać wspólne nocowanie w hostelu, przygotowywanie się na bal, wizyty w knajpce w dziwnych nakryciach głowy, rozmowy i pogaduszki na balu, a na koniec wspólny powrót przez zaśnieżone Łazienki. Dziękuję Wam!

karolina

Karolina Kiczyńska poratowała mnie herbatą, za co ogromnie jej dziękuję! fot. Piotr Żurek

kolezankimarcikzurek

Było dużo pięknych kobiet 🙂 fot. Marcin Żurek

Oczywiście nie mogłam się nudzić i coś musiało się zdarzyć – na bal przyszłam piechotą z hostelu (który miał być oddalony ok. 15 minut piechotą od sali balowej, ale to chyba latem jak ktoś biegnie, bo zimą, przy sporym śniegu szłam prawie pół godziny) i dopiero na miejscu zorientowałam się, że zapomniałam butów zmiennych… czyli czekała mnie prawie godzinna przechadzka tam i z powrotem, która oczywiście spowodowała moje spore spóźnienie na bal. Na szczęście na balu koleżanki uratowały moje włosy, które z pięknych loków zamieniły się w smętne zwisy, ale dzięki pomocy Eli Sroczyńskiej i Kajani miałam fajnie zamotany turban na głowie 🙂

lazienki_piotrzurek

Łazienki nocą są naprawdę urokliwe. Fot.Piotr Żurek

I turban bardziej pasował do mojego stroju – starałam się dopasować do datowania balu (1796r.) i uszyłam sobie coś w rodzaju open-robe. Coś w rodzaju, bo nie wiem, czy dobrze wyszło 😛 Na białą, bawełnianą suknię z haftami założyłam zieloną suknię z dłuuuugim trenem. Oczywiście zieloną kieckę szyłam w ostatniej chwili, dlatego nie ma ona żadnych zdobień jeszcze – i jest uszyta z poliestru, ale nie przeszkadza mi to, przynajmniej nie wymaga aż tak prasowania 😛

marcinzurek_turban

Widać tył mojego turbanu i dużo pięknych kobiet 🙂 fot. Marcin Żurek

Podoba mi się ten rodzaj sukni i na szczęście przeżyła ona bal prawie bez szwanku – dopiero na koniec ktoś nadepnął mi tren kiedy szłam i poszły haftki w zapięciu 😛 Do tego zaraz potem pękł mi drewniany busk w gorsecie – dobrze, że już nie musiałam tańczyć, bo nie byłoby to bezbolesne 😛

Podsumowując bal był w porządku, bawiłam się całkiem dobrze i bardzo się cieszę, że mogłam spotkać tyle wspaniałych osób! 🙂

Tutaj możecie obejrzeć zdjęcia z imprezy:

Bal opisało sporo osób:

Nakręcono nawet filmiki:

 

 

1 Komentarz »

94. Bal „Przybyli Ułani pod okienko” – 14.11.2015r.

Nazwę balu wymyśliła zdaje się Agnieszka Kadłubowska z zespołu Serenissima Wratislavia, który był organizatorem tej imprezy. I trzeba przyznać, że konkurs wiedzy na balu był bardzo związany z ułanami, chociaż przyznaję, że chyba nie odpowiedziałabym na żadne pytanie 😛

Naprawdę muszę przyznać, że jedzenie było tak smaczne jak wyglądało :)

Naprawdę muszę przyznać, że jedzenie było tak smaczne jak wyglądało 🙂

Ale jakkolwiek datowanie było takie „nieokreślone”, to sam bal wyszedł jak zwykle świetnie 🙂 Odbywał się ponownie w Auli PWT przy Katedrze – sala jest bardzo przestronna, ozdobiona (chociaż przyznam, że obrazy mogli dać mniej monotonne 😉 ), a przez jej środek biegnie pas ułożony z kafli w taki sposób, że ustawianie seta jest banalnie proste 😛 Jedyna wada tej lokalizacji to całkowity brak dobrego światła do zdjęć 😦 Ale nie szkodzi, akurat brak mocnego światła w dobrej zabawie w ogóle nie przeszkadza 😛 Tradycyjnie jedzenia było bardzo dużo i było przepyszne (kocham autorkę tiramisu! objadłam się na cały następny rok :P) Wojtek Badziak wspaniale prowadził tańce, wśród których było wiele moich ulubionych longway-ów 🙂 Myślę, że wszyscy uczestnicy bawili się równie dobrze jak ja 🙂

Grupowe zdjęcie gości, którzy pozostali do końca :)

Grupowe zdjęcie gości, którzy pozostali do końca 🙂

Tutaj zdjęcie grupowe na Facebook’u.

Co do strojów to założyłam suknię z roku 1830, zieloną aksamitną – od debiutu na Balu Listopadowym w Warszawie w sumie nie miałam okazji jej założyć, a bardzo ją lubię 🙂 Poprawiłam tylko dolną falbanę, żeby była bardziej rozłożona, ale reszta pozostała ta sama.

Aksamit nie jest fotogeniczny. Ja też nie na szczęście ;)

Aksamit nie jest fotogeniczny. Ja też nie na szczęście 😉

Ale i tak przed balem twardo spędzałam wolne chwile przed maszyną – tym razem szyłam suknię dla koleżanki Usy. Ze względów finansowych powstała ona ze zwykłej satyny, a kolor został wybrany jako kompromis pomiędzy moimi propozycjami (błękit, róż :P) a pragnieniami przyszłej właścicielki (czarny). Wybrałam prosty krój, ponieważ po raz pierwszy szyłam kieckę na kogoś tak szczupłego. Dodatkowo sukienka może od biedy obskoczyć jakąś nie historyczną imprezę, ponieważ nie jest zbyt mocno stylizowana (nie jest szyta na gorset :P) – tzn. jest zapinana na guziki, ma odpowiedni krój pleców i ułożenie spódnicy, ale w sumie jako sukienka balowa współczesna też może być 🙂 Satynę szyło się jak zwykle OKROPNIE, ale z efektu jestem zadowolona. O paru drobiazgach do poprawki nie ma co wspominać 😉

Satyna nie jest fotogeniczna... zdjęcia bez lampy są ruszone, a z lampą dziwnie się odbijają -_-

Satyna nie jest fotogeniczna… zdjęcia bez lampy są ruszone, a z lampą dziwnie się odbijają -_-

BALSERENISSIMA2015-11_UsaLampaBok

Na szczęście Usa wyszła bardzo ładnie 🙂

W przyszłym roku również planuję wybrać się na bale organizowane przez Serenissimę – naprawdę warto! 🙂

Anna Utko jak zwykle w bardzo skomplikowanej i ślicznej kreacji własnego autorstwa :)

Anna Utko dobrze się bawiła – wyglądała słodko w kreacji jej autorstwa 🙂

 

Satyna... ale Ela świetnie wyglądała w sukni uszytej przez Lady Polley i nazwanej słodko "zielony potwór" ;)

Satyna… ale Ela świetnie wyglądała w sukni uszytej przez Lady Polley na wystawę 🙂

Jola wystąpiła w sukni od krawcowej, stylizowanej na rok 1820, w prześlicznym kolorze!

Jola wystąpiła w sukni od krawcowej, stylizowanej na rok 1820, w prześlicznym kolorze!

1 Komentarz »

89. Romantyczny Bal z Napoleonem – 14.02.2015r.

Minął miesiąc, czas opisać ostatni bal, na jakim byłam w karnawale 2014-2015. Był to organizowany przez Zespół Tańca Dawnego „Serenissima Wratislavia” romantyczny bal „z Napoleonem” 🙂

Odbył się w przepięknych wnętrzach Auli Papieskiego Wydziału Teologicznego. Jest tam naprawdę przestronna sala, idealna do tańców w grupach i nie tylko 🙂 Co prawda wolałabym, żeby na ścianie wisiały obrazy z np. scenkami rodzajowymi, a nie z panami w takich samych ubraniach, ale nie można mieć wszystkiego 😉

Na bal wybrałam się z siostrą Kasią i koleżanką Usą. Tym razem nie szyłam sobie nowej sukienki, postanowiłam po raz trzeci wybrać się w niebieskiej z sari – akurat prawie wpasowywała się w datowanie :P. Natomiast uszyłam sukienkę swojej siostrze, która wyraziła chęć wybrania się na bal w odpowiednim przebraniu. Chciałabym tutaj bardzo podziękować koleżance z Krynoliny – Asi Lady Polley – za pożyczenie gorsetu. Bez niego nawet nie próbowałabym szyć cokolwiek na bal, bo jednak gorset to podstawa.

Postanowiłam oczywiście uszyć strój pasujący do podanego okresu, czyli typową „empirkę”, odcinaną pod biustem. Pomimo negatywnego nastawienia siostry do tego rodzaju sukienek („chcę taliowaną”, „wygląda się w niej jak w ciąży”, itp. 😉 ) nie poddałam się, co najwyżej zmodyfikowałam kilka rzeczy, żeby siostra była zadowolona. Spódnicę szyłam z trapezu, nie z prostokąta, zrobiłam też mniejsze bufki niż początkowo planowałam. Do szycia użyłam fioletowej satyny, której nie wykorzystałam do tej pory – ma ona niehistoryczny kolor, ale ładnie wyglądała na siostrze. I przydała się taśma ozdobna, którą dawno temu kupiłam w likwidowanej pasmanterii 🙂

Oczywiście nie ustrzegłam się od kilku błędów. Po pierwsze, nie używa się „pierwszej z brzegu tkaniny” do usztywniania panelu na dziurki… zwłaszcza białej w ciemnym projekcie :(. Dziurki od guzików wyszły dość nieładnie i krzywo (większość obszywałam ręcznie), taśma ozdobna została źle przyszyta i „otwiera” tył, na halkę nie starczyło już czasu, więc została przyszyta do sukni od spodu. Ale myślę, że po drobnych poprawkach zniknie większość wad i będę mogła cieszyć się nareszcie „skończonym projektem” 😛 Suknia ma historyczny krój i bardzo ładnie układa się na sylwetce.

Ogólnie siostra była zadowolona, wg mnie naprawdę ładnie jej w tym stroju 🙂 Do kompletu stworzyłam też małą reticule.

LoanaKasiaUsa

Jedyne zdjęcie mojej siostry z balu w całości (nie przepada za aparatem :P) Tutaj ze mną i z Usą.

A co mogę powiedzieć o samym balu? Jak zwykle bawiłam się na nim świetnie. Była – dla mnie bardzo ożywcza – mniejsza ilość osób niż na poprzednich balach. Jedzenie było przepyszne – dziękuję Betti, która je przygotowała. Żałowałam naprawdę, że mam gorset i nie mogę się najeść tak, jakbym chciała 😛 Tańców uczyła Agnieszka Kadłubowska z pomocą członków zespołu, przetańczyłam sporą część, zwłaszcza kontredansów, które bardzo lubię 🙂 Były również zabawy – wzięłam udział w szaradach.

AgaTowarzyszka

Prowadząca Agnieszka Kadłubowska w przepięknej niebieskawej sukni z członkinią zespołu.

Tańce :)

Tańce 🙂

Znowu tańce :) Ale widać tył sukni siostry.

Znowu tańce 🙂 Ale widać tył sukni siostry.

Na balu wybierano Króla i Królową Balu. Bardzo dziękuję uczestnikom balu za wybranie mnie na królową – było mi ogromnie miło! Królem Balu została  Ania Utko, która przebrała się za dżentelmena i zrobiła to mistrzowsko, naprawdę przez chwilę myślałam, że jest mężczyzną. Zrobiła to, ponieważ na balach zwykle brakuje mężczyzn – wspaniale zaradziła temu problemowi!

WyboryKrolowejBalu

Wybory Królowej Balu. Wybór był jak widać naprawdę trudny 🙂

 

Z dżentelmenem "hrabią" Anią ;)

Z dżentelmenem „hrabią” Anią 😉

I tradycyjnie już za wachlarzem :)

I tradycyjnie już za wachlarzem 🙂

Za zdjęcia ogromnie dziękuję Betti, która nie tylko nas nakarmiła na balu, ale również zrobiła nam zdjęcia – ja oczywiście znowu nie wzięłam aparatu 😛 Przepisy Betti możecie znaleźć na jej blogu oraz na jej stronie na Facebook’u.

 

Dodaj komentarz »

88. Bal Szkocki w Krakowie – 24 stycznia 2015r.

Następny bal w tym karnawale – VII Jakobicki Bal Szkocki – odbył się 24 stycznia w krakowskim Dworku Białoprądnickim. Zorganizowały go zespoły taneczne Comhlan oraz Szkoła Tańca Jane Austen. Datowanie obejmowało lata 1715-1745, niestety nie miałam czasu stworzyć sobie odpowiedniego stroju i wystąpiłam w tej samej sukience, co na poprzednim balu. Na szczęście nie byłam jedyna w niepoprawnym kostiumie… w sumie to większość nie załapała się na podane daty 😛 Ale nie szkodzi, w końcu to nie od strojów zależy dobra zabawa, a od ludzi 🙂

Tyyyle nas było :) Podobno 120 osób.

Tyyyle nas było 🙂 Podobno 120 osób.

A ludzie oczywiście jak zwykle dopisali, było tłumnie, gwarno, spotkałam swoje koleżanki z Krynoliny i z innych grup, poznałam nowe osoby (pozdrowienia dla Pana Bagrita i syna z Garnizonu Fortecy Częstochowskiej , ekipy z Warszawy, pana Tomka z żoną, dziewczyn z Wrocławia i nowo poznanej Unicornis :)), natańczyłam się i nagadałam 😛 Tańców było dużo, na szczęście oznaczono je gwiazdkami w zależności od trudności – super pomysł, bo naprawdę fajnie wiedzieć, czy da się odtańczyć dany utwór czy nie. Taniec to nie jest moja mocna strona i na innych balach zgłaszam się tylko do kontredansów, bo reszty w ogóle nie umiem ogarnąć 😦 Niestety spóźniłam się troszkę, dlatego miałam lekki problem z zapełnieniem karnetu, ale udało się i nie przesiedziałam balu 🙂 Gosia z zespołu Comhlan wspaniale prowadziła naukę – takiego nauczyciela można sobie życzyć na każdym balu 🙂

Reprezentacja Krynoliny - brakuje kilku dziewczyn.

Reprezentacja Krynoliny – brakuje kilku dziewczyn.

Tu z panem Bagritem.

Tu z panem Bagritem.

Dużo osób to mało jedzenia 😛 Przed balem podano przepyszne kanapeczki i babeczki, były też soki oraz woda, wszystko zniknęło dość szybko i w połowie imprezy można było już tylko napić się wody. Dobrze, że gorset swoje robi i nie bywam w nim zbytnio głodna 😛

Jak pisałam na balu wystąpiłam w tej samej sukience co ostatnio, ale tym razem poprosiłam o zamotanie turbanu. I kochana Fobasia spełniła moją prośbę – na głowie miałam wielki turban (tylko jeden szal miał odpowiedni kolor, niestety był to duży wełniany szal…) z wieloma ciężkimi broszkami, dostałam też pióra do niego. No zaszalałam – wyglądałam na balu jak rasowa pani Bennet 😛 (ewentualnie mogłam udawać, że mam na głowie Voldemorta ;)). Nie mówiąc o wcześniejszych problemach z wsiadaniem do auta koleżanki, małego fiata Pandy – ale to nigdy nie jest proste w gorsecie 😉

Coś mi zjada głowę! ;)

Coś mi zjada głowę! 😉

Przed imprezą spędziłam wspaniały czas u Dorfi, gdzie na spokojnie wykończyłam swoją kieckę (podszewka nie była podszyta do końca). Potem dołączyła do nas Lady Polley oraz Fobmróweczka i rozpoczęły się przygotowania do wyjścia. Zawsze wyglądają tak samo i zawsze zajmują więcej czasu niż się spodziewałyśmy. Ale świetnie było! Dziękuję Dorfi za gościnę, a Fobmróweczce za czesanie! 🙂

Zdjęcia z balu są autorstwa pana Wojtka Wowry oraz dziewczyn z Krynoliny – dziękuję!

Następnego dnia po balu wspólnie z Dorfi oraz Lady Polley pojechałam na spotkanie Krynoliny pod Bramą Floriańską. Jak zwykle spóźniłyśmy się, dlatego od razu poszłyśmy do Jamy Michalika, gdzie dziewczyny zajęły już stoliki. Bardzo lubię ten lokal, jest klimatyczny i ma pyszne desery oraz napoje. Mam nadzieję częściej tam zaglądać w przyszłości 🙂 Na spotkaniu miałam okazję porozmawiać dłużej z nowo poznanymi na balu osobami. Ponieważ tego dnia Kraków był pięknie ośnieżony, to dziewczyny zrobiły kilka klimatycznych fotek. Nawet fotograf z Krakowa złapał nas w swój obiektyw 🙂

A tutaj możecie poczytać inne relacje z tego weekendu 🙂

Relacja Gabrielli

Relacja Fobmróweczki

Relacja Olgi

Relacja Porcelany

Relacja Dorfi

Relacja Alicji z balu

Relacja Alicji ze spotkania po balu

Hmmm… powiedzmy, że relacja Lady Polley ze spotkania po balu 😉

Dodaj komentarz »

Zashevka

crafting i szycie...

Vanadian Avenue

Passion, knowledge and desire to create

Red Point Tailor

RPT's Couture Endeavours

Początkowo

To co we mnie najlepsze i twórcze chciałabym pokazać światu

Robótki Stefci

Kocham uczucie tworzenia, więc tworzę:)